Z OKAZJI NOWEGO ROKU SIEDZĘ TERAZ I PISZĘ NOWY ROZDZIAŁ, MAM NADZIEJĘ, ŻE PODOBA WAM SIĘ MOJE OPOWIADANIE. PÓŹNIEJ BĘDZIE JESZCZE CIEKAWIEJ, OBIECUJĘ! BO NA PEWNO BĘDĄ RÓŻNE BURZLIWE SYTUACJE.
BALOWAŁAM CAŁĄ NOC, HAHA, A JESZCZE MAM SIŁĘ, ŻEBY PISAĆ. POSTARAM SIĘ, ABY BYŁO CIEKAWIE, BUŹKA:*
~ Oczami Justin'a. ~
Obudziłem się od razu szukając dłonią telefonu, który na pewno leżał na szafce nocnej. Znalazłem. Spojrzałem na godzinę - 4:32, przecież to jeszcze noc, ale teraz już na pewno nie zasnę. Spojrzałem na moją towarzyszkę a na moje usta wkradł się uśmiech. Spała spokojnie, ale wydaję mi się, że to z powodu tego, że po prostu czuła się bezpiecznie, już wczoraj to zauważyłem i szczerze? Pierwszy raz spotkałem taką dziewczynę, ona ma w sobie coś magicznego, tylko po prostu dużo wycierpiała i boi się być sobą, bo jest nauczona nie ufać ludziom. Napisałem smsa do kumpla, że ma przyjść do hotelu, w którym często przebywam i ma wpaść do pokoju numer 126. Odłożyłem telefon i powoli wstałem z łóżka okrywając jeszcze przed tym drobne, nagie ciało Kim. Nadal mam wątpliwości, czy zrobiłem dobrze, że się z nią przespałem, chociaż przyznam, że było zajebiście. Nie wyobrażałem sobie tego, że ona będzie tak szczęśliwa, a ja robiłem wszystko, żeby czuła się wtedy jak najlepiej. Nawet nie wiem ile to trwało, bo podobno "wszystko dobre się szybko kończy", ale czekałem zanim zaśnie, bo mnie o to prosiła. Pozwolę jej pospać w wygodnym ciepłym łóżku, a jak tylko wstanie, to zabiorę ją na jakieś dobre śniadanie. Jeszcze wcześniej będę musiał skonsultować się z jej szefem, ale w sumie zastanawiam się po co? Bo przecież ja nie mam zamiaru jej tam puszczać, jebać gnoja, zniszczył ją wystarczająco i przysięgam, że powyrywam mu kiedyś za to nogi. Założyłem na siebie luźne dresy, bo miałem je w zanadrzu, ale nie miałem pojęcia co Kimberly mogłaby na siebie włożyć. Mogę się założyć, że odpowiadałyby jej jakieś spodnie czy też spodenki, no i koszulka, przecież jest 30 stopni na plusie. Ogarnąłem nasze rzeczy a jedyne co pominąłem to folia aluminiowa leżąca na podłodze, która wypadła z górnej części garderoby Małej. W sumie zawsze trzymałem się zasady "nie Twoje, nie dotykaj", ale i tak widziałem co to może być. Albo koks, albo zwykłe ścierwo, czyli jednak naprawdę nie mogę pozwolić na to, aby ona tam wróciła, nie dość, że zjebali jej psychikę, to jeszcze zaczęła ćpać.. no ja pierdolę. Humor zjebał mi się doszczętnie, ale starałem się opanować złość, dlatego wyrzuciłem to nawet tego nie otwierając. Ruszyłem w strone małej kuchni, gdy usłyszałem pukanie do drzwi.
- to pewnie Lil. Mruknąłem sam do siebie a już po chwili otworzyłem drzwi i przywitałem się z kumplem.
- no siema!
- zamknij pysk, kurwa. - warknąłem z jego stronę a on rozglądnął się po pokoju. Jego wzrok zatrzymał się na łóżku a jego uśmiech był przerażający, przysięgam. Widocznie dobrze mnie znał, bo mógłbym zabić kogoś, kto ma głośny ton głosu, gdy jakakolwiek osoba śpi. Lil wszedł w głąb apartamentu na palcach i wiem, że robił to tylko żeby mnie wkurwić. Podszedł do łóżka i nachylił się nad Kimberly a ja zamknąłem drzwi i wsunąłem dłonie do kieszeni.
- ostro było, Bieber!
Na jego słowa od razu się zaśmiałem i kiwnąłem głową w stronę kuchni. Po chwili już obaj się tam znaleźliśmy a ja zamknąłem drzwi. Teraz mogliśmy rozmawiać już normalnie.
- ja pierdole, stary! Trzeba było od razu powiedzieć, że nie możesz spać, bo kutas jeszcze stoi.
- jesteś jebnięty. - pokręciłem głową, ale od razu zacząłem się śmiać. Nie wiem jak ten gościu na mnie działał, ale mógłbym mieć grobową minę, wystarczyłoby tylko pare słów z jego strony i śmieje się jak idiota, bez kitu.
- zarzuć kawe, bo senny jestem. - Lil spojrzał na mnie a ja skinąłem głową i już po 5 minutach obaj mieliśmy mocną, czarną kawę na pobudzenie.
- skąd ją wytrzasnąłeś? Jaka mała ona jest w ogóle, ale nie powiem, bo ładna. - Lil szturchnął mnie dłonią w ramię na co przytaknąłem głową. - tylko mów prawdę. - dodał a ja chyba zbladłem. Nie oszukiwałem go nigdy, żyjemy ze sobą jak bracia, i nie wiem czy miałem za wszelką cenę zmienić temat, czy po prostu powiedzieć mu prawdę, ale chyba to drugie, bo przecież prawda prędzej czy później i tak by się ujawniła.
- no.. - za jąkałem się przeczesując dłonią włosy a Lil patrzył na mnie jak na idiotę.
- no?
- jest dziwką. - ułożyłem swoje wargi w wąską linię a mój kumpel spojrzał na mnie jak na ostatniego kretyna. W sumie będzie mi teraz dopierdalał przez jakieś dziesięć lat, ale mogę być spokojny, że nikt się o tym nie dowie. Zresztą.. zawsze miałem u niego wsparcie.
- pewnie wiesz, że rozjebałeś system bro, co? Ale nie będę tego komentował. Lepiej jak zadam Ci kilka pytań. Po pierwsze...
- lepiej nie zadawaj. Przerwałem mu, ale zrezygnowałem i oparłem się o blat patrząc na niego, co pewnie dało mu znak, że może pytać.
- Jebałeś ją bez gumy, zgadłem? Bieber, robisz to, odkąd cię znam, żebyś kurwa tylko czasem jakiegoś wirusa nie złapał.
Zakpił sobie ze mnie, jeden zero dla niego, bo zawsze lubił mi dopierdolić a ja nie wiedziałem nigdy co mam powiedzieć.
- dziwka nie może mieć HIV idioto.
- ta, to gdzie ją spotkałeś?
- w lesie.. - mruknąłem i doskonale wiedziałem, że on teraz ma rację. Ale przysięgam, że Kim jest ostatnią osobą na ziemi, którą posądziłbym o to, że jest na coś chora.. W ogóle nawet nie posądziłbym jej nigdy, że pieprzy się za kasę.
- widzisz Bieber? Mam rację, znowu.
- dobra, wyluzuj, mój HIV, a nie Twój. Przejąłem się tymi podejrzeniami, ale starałem się naprawdę zachować zimną krew.
- dobra, ten temat mamy za sobą. - Lil westchnął, ale czułem, że zada mi jeszcze bardziej skomplikowane pytania.
- a jak zostaniesz ojcem? - chyba kurwa chrzestnym. - warknąłem a moje słowa go rozśmieszyły, bo zaczął się śmiać jak jakiś debil. Boże, ja i ojciec, to jest chyba najbardziej błędna kwestia w całym moim życiu.
- dobra stary, nie stresuj się, czasami bywa, że ludzie wpadają.
- ale ja nie wpadłem.
- ale się zlałeś?
- kurwa.
Znowu miał racje, ale już nie rozmawiajmy o tym, to co się działo powinno zostać między mną a Kim.
- bro? - no? spojrzałem na Lil'a unosząc pytająco brwi a on wypuścił głośno powietrze z płuc.
- a co jeśli ją w sobie rozkochasz? Bieber, ty jesteś mistrzem w łamaniu serc, zapomniałeś co się stało z Melissą? - ona mnie zdradziła, należało się jej. - odparłem a następnie podszedłem do okna oblizując nerwowo swoje wargi.
- a myślisz, że ona by cię nie zdradziła? Stary, ona miała w sobie więcej kutasów niż można by było zliczyć, spójrz prawdzie w oczy. Po słowach mojego kumpla zrobiło mi się dziwnie, bo ja chyba nie chciałem myśleć o tym, że ktokolwiek ją dotykał i uwierzcie, że nawet nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak jakiś facet ją rżnie. Ta, rżnie, bo to nie był na pewno zwykły seks, on mógł robić z nią co chciał, każdy mógł, ona tylko jedynie brała za to pieniądze. I chyba nie chciałbym wiedzieć jakie to jest uczucie, kiedy nasze ciało tak naprawdę nie jest nasze. Kiedy to ciało my tylko posiadamy a tak naprawdę należy do kogoś, kto ma nad nami kompletną władzę i kto decyduje o naszym losie. Teraz dopiero zrozumiałem, że moje życie w porównaniu do jej życia to jak niebo do piekła. Odwróciłem się w stronę mojego kumpla a on chyba od razu zaczaił, że nie wiem co mam robić.
- nie pakuj się w takie bagno. Nie pomożesz jej. Ona jest przyzwyczajona do życia tam, skąd przyszła, mógłbyś ją nie wiadomo jak traktować, to nie zobaczysz jej łzy, wiem coś o tym.
- a co, jesteś dziwką? Zapytałem retorycznie i miałem ochotę zacząć się śmiać.. Lil jako dziwka, boże, to już byłby chyba koniec świata.
- Ta, chcesz skorzystać? - kuuuuurwa, aż mi niedobrze. Obaj w tym samym momencie zaczęliśmy się śmiać, ale obaj także zdawaliśmy sobie sprawę z powagi sytuacji, dlatego spoważnieliśmy.
- Nie znasz jej jakoś specjalnie długo, obrobi cię z kasy, puści z torbami i wróci do tego swojego Alfonsa, zobaczysz. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.
Na słowa Lil'a tylko westchnąłem ciężko i wbiłem wzrok z podłogę. Po chwili poczułem na Swoim ramieniu jego ręke i spojrzałem na niego pytająco.
- Stary, masz moje wsparcie, dobrze o tym wiesz, ale ja nie mogę w takich sytuacjach decydować za ciebie. To już jest twój wybór i podziwiam cię, że potrafisz tak szybko ufać ludziom, ja to bym musiał poznać tą laskę dobrze, bo nie wiadomo skąd się wzięła i może udaje taką niewinną a tak naprawdę tylko czeka, aż dasz jej swoją karte do bankomatu, co?
- czy ja mam kurwa sześć lat? Ty myślisz, że.. ja pierdole, ty masz jakiś zryty mózg, bro. Spojrzałem na niego, jakby mówił do mnie w jakimś obcym języku. Wiem, że chciał mi tylko doradzić i szanuje to. Może on ma racje? Nagle stałem się jakiś dobroduszny dla kogoś, kogo nie znam? To zaczyna mieć powoli sens..
- ja na twoim miejscu wiesz co bym zrobił? Miałbym ją do ruchania. Bo przecież takie dziewczyny po to są, nie uważasz? Ona doskonale wiedziała lub wyobrażała sobie jak wygląda życie kurwy, no Bieber. Zresztą.. sam nie wiem, czy chciałbym ruchać takie wiadro, bo pewnie nic nie czułeś.
Lil spojrzał na mnie zrezygnowany ale wiem, że czekał aż mu powiem jaka ona jest, widziałem to po jego oczach. Znam go na wylot, trzymam się z tym już jakieś 13 lat i uwierzcie, że ja wiem o nim wszystko, a on o mnie. Niczym bracia.
- i tu się mylisz.
kiwnąłem głową wprawiając kumpla w jeszcze większą ciekawość.
- no mów, nie zgrywaj debila.
- idź i spróbuj.
Od razu pożałowałem tych słów, bo wiem, że on byłby do tego zdolny. Ale wiem też, że gdyby zaproponował jej dobrą sumę, to pieprzyłaby się na moich oczach tylko z tego względu, żeby zarobić trochę więcej pieniędzy.
- Dobra, Bieber. Zróbmy test. Pójde do niej, powiem, że wyszedłeś i zapytam, czy chce zarobić pięć stówek za godzine. Ona pójdzie na to jak na lato, a Ty przestaniesz truć sobie nią ten twój głupi baniak.
- zgoda. - mruknąłem i kiwnąłem głową. Sam nie wiem, czemu się na to zgodziłem, ale jebać to, przecież świat po tym się nie zawali.
Lil wyszedł z kuchni i momentalnie znalazł się przy łóżku, natomiast ja uchyliłem drzwi przyglądając się całej sytuacji. Kumpel delikatnie zaczął rozbudzać dziewczynę a po chwili Kim usiadła na łóżku okrywając swoje ciało kołdrą.
- Dzień dobry, nie śpimy, halo! Słowa Lil'a mnie rozjebały, bez kitu. Skończony idiota.
- Kim jesteś? Mała kobietka zapytała się mojego kumpla a on tylko się uśmiechnął.
- zapytam prosto z mostu. Możesz być moja na godzinę, a dostaniesz w zamian 500 złotych, co ty na to? Bieber'a nie ma, spokojnie, to zostanie tylko między nami.
Szczerze? Gdybym był na miejscu Kimberly to bym dostał zawału. On wyglądał jak jakiś.. kurwa, co to było w ogóle.
- Nie. - Kim odpowiedziała a ja i Lil w tym samym momencie otworzyliśmy usta ze zdziwienia.
- no jak to? Przecież jesteś dziwką, musisz chcieć, lubisz kase, co nie?
- nie mów tak. - oschły głos Kim przyprawił mnie o dreszcze, ale bro nie miał zamiaru dać za wygraną.
- no w porządku. Więc czemu nie chcesz?
- bo spędzam czas z Justinem. Pamiętaj, że on nie ma na imię Bieber, tylko Justin. Czaisz?
Lil się zdziwił, jego mina była bezcenna, poważnie. A głos Kimberly był przeraźliwie oschły a zarazem smutny.
- no wyluzuj. Słyszałem, że w nocy Cie pie..
- nie, nie pierdolił mnie. - Młoda wręcz warknęła w jego stronę co spowodowało, że kumpel wstał z łóżka jak poparzony.
- on po prostu sprawił, że stałam się szczęśliwa. - dodała, nieco łagodniejszym tonem a ja poczułem dziwne ciepło na sercu.
- no to mamy problem, bo chyba ktoś tutaj ma serduszka w oczach. - zaśmiałem się niesłyszalnie, gdy Lil zmierzwił długie włosy Kim, a jej zdenerwowanie było serio słodkie.
- on i tak mnie zostawi. Ciepło na sercu zamieniło się w nagłą pustkę, bo ona chyba jest takiego zdania, że ja naprawdę chciałem ją wykorzystać. - pozwól mi jeszcze pospać, proszę. Dodała układając się wygodnie na łóżku a Lil podniósł ręce dając znak, że nie ma nic przeciwko. Mrugnął do mnie okiem i wskazał na swoją kieszeń, co pewnie chodziło o telefon. Przytaknąłem głową a już po chwili kumpel opuścił pomieszczenie. Nie wiem czemu, ale się uśmiechnąłem. Są tego dwa powody. Po pierwsze - Lil w końcu zrozumiał, że nie każdy jest taki, za jakiego się go osądza, a po drugie - mogłem usłyszeć na własne uszy, że jej na mnie zależy. No, może nie tak dosłownie, ale przecież nie szkodziłoby jej zrealizowanie propozycji Lil'a. Jednak miałem rację, ona nie jest taka, jak inni myślą, ona szuka miłości i ciepła, tylko jej serce jest bardzo zniszczone, bo strasznie cierpi, bo ten tępy chuj wyrządził jej niesamowitą krzywdę. Zemszczę się za nią, przysięgam. Będzie cierpiał tak samo, jak ona. Będzie błagał o przebaczenie a ja zadam mu tyle bólu, ile tylko się da. Będzie bał się zasnąć, zrobie mu to, co on zrobił jej, już nigdy więcej nie potraktuje tak żadnej kobiety, zadbam o to a on już nigdy nie spojrzy w lustro, Skurwiel..
(...)
Wyszedłem z pod prysznica a Maleńka dalej spała. Musiała być serio zmęczona, bo jak na razie to nie miała zamiaru się obudzić. Wytarłem się i założyłem na siebie krótkie, koszykarskie spodenki następnie otwierając drzwi tarasowe a promienie słońca momentalnie dały mi poczuć na skórze swoje ciepło. Zostawiłem drzwi otwarte, bo kto nie lubi szumu oceanu? Coś zajebistego. Poczułem się zmęczony, ale to chyba dlatego, że spojrzałem na spokojnie śpiącą Kim, więc bez zastanawiania położyłem się obok niej i okryłem się kołdrą. Piękna brązowowłosa Kobietka od razu się do mnie przytuliła, przez sen, jakby przeczuwała, że położyłem się obok niej. Uśmiechnąłem się i od razu oplotłem jej drobne ciało starając się dać jej jak najwięcej ciepła.
- teraz już wiem, że nie jesteś taka jak myślą inni. Zaczynasz nowe życie, nowe życie ze mną, moja piękna i już nikt więcej cię nie wykorzysta, zadbam o to.
ucałowałem jej czoło a ona się uśmiechnęła co spowodowało, że zrobiłem to samo. Wiem, że nie powinienem jej do siebie przyzwyczajać, ale chce, aby zobaczyła, że życie znowu może być piękne. Pokaże jej to, a wtedy będzie mogła nauczyć się żyć tak, jak tylko będzie chciała, bo nie wybaczyłbym sobie, gdyby to wszystko poszło na marne. Jest młoda, a przed nią początek. Początek czegoś, co może być dla niej najpiękniejsze. Biore na siebie odpowiedzialność, bo wiem, że warto i jestem tego pewien jak nigdy w życiu. Chcę jej pomóc i przysięgam, że nikt mnie nie powstrzyma. Zabiorę ją nawet na koniec świata, ale już nigdy nie pozwolę, aby ktokolwiek ją skrzywdził. Ona nie jest kobietą po to, aby facet mógł sobie ulżyć. Ona jest kobietą po to, aby o nią dbać, po to istnieje każda kobieta na świecie, nawet ta, która zbłądziła. Nie można krzywdzić kobiet, bo są bezcenne i każda jest wyjątkowa na swój sposób. Nie ma dwóch takich samych kobiet, a to w szczególności czyni je tak bardzo piękne...
Leżałem jeszcze chwilę rozmyślając nad tym, jakby tutaj rozwiązać ten jak dla mnie ciężki problem, ale zmęczenie górowało. Pozostawały dwa pytania. Bieber, wcześniej brzydziłeś się dziwek a teraz przytulasz jedną i chcesz zapewnić jej przyszłość, co jest bro? Bieber, kurwa, nigdy nie byłeś taki uczuciowy jak od kilkunastu godzin, czy ty upadłeś na głowe? Nawet nie wiem kiedy zamknąłem oczy i tak po prostu zasnąłem..
Suuuuper <3 czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńJeju zajebiste już chce kolejny hehhe <3 kocham
OdpowiedzUsuń